Witajcie,
z góry chciałam przeprosić za małe opóźnienie. Nie chcę się usprawiedliwiać przed Wami,a szczególnie przed samą sobą. Wiem jedynie, że nie chce zaniedbywać czegoć, co daje mi tyle radości. Serce rośnie, gdy codzień jest Was tutaj coraz więcej i cieszę się z każdego komentarza i z każdej wiadomości. Ostatnio już dziękowałam i podziękuję jeszcze raz, bo wzrost wyświetleń po reaktywacji bloga, przerósł moje najśmielsze oczekiwania.
DZIĘKUJĘ :)
Z wielką przyjemnością i może odrobinę w ramach rekompensaty, podziele się czymś co ostatnio podbiło moje serce.
Zupy krem to w sumie jedyne zupy, które gotuje. Właściwie to nigdy nie przepadałm za posiłkiem w postaci zupy, nie wiem dlaczego, ot tak, poprostu...
FAKT, nie pogardzę ukochaną pieczarkową lub koperkową spod ręki mamy, ale to właśnie kremy są tym co najczęściej jem, jeśli juz jem tzw. I danie !
Poniżej znajdziecie przepis na krem pieczarkowy, zainspirowałm się przepisem z książki, którą dostałam pod choinke: KUCHNIA POLSKA dla wegetarian(swoją drogą polecam i najbliższym czasie coś o niej napisze).
KONIECZNIE SPRÓBUJCIE :)